W pierwszych miesiącach życia Paweł przeszedł zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, wskutek czego operacyjnie założono dziecku zastawkę komorowo-otrzewną. Dalszy rozwój chłopca był prawidłowy, nie wystąpiła żadna poważna choroba i nic nie wskazywało na tragedię, która miała niebawem nadejść.

12 czerwca 2018 roku podczas wycieczki szkolnej Paweł źle się poczuł, wystąpiły silne bóle głowy. W czasie powrotu do domu jadąc autobusem komunikacji miejskiej, samopoczucie chłopca było coraz gorsze, pojawiły się wymioty. Wraz z kolegą opuścili pojazd, aby jak najszybciej udać się do domu, jednak z minuty na minutę stan nastolatka się pogarszał – omdlenia, brak sił, majaczenie. Przyjaciel natychmiast zadzwonił na numer alarmowy 112 i wezwał pomoc, jednak odmówiono przyjazdu twierdząc, że to tylko głupi żart młodych ludzi.

Zaalarmowany dzielnicowy ponownie zadzwonił po pogotowie, na miejsce została wezwana również matka chłopca, która przeczuwała, że takie symptomy mogą oznaczać uszkodzenie zastawki. Informacja ta jednak nie przekonała lekarza, który stwierdził, że nic poważnego się nie dzieje a matka panikuje. Pomimo wielokrotnych usilnych próśb o zabranie chłopca do szpitala – odmówiono.
Chłopiec wraz z mamą pojechał więc do domu. Jego stan stale się pogarszał, nie ustępowały wymioty i tracił przytomność. Matka wezwała karetkę, przyjechał ten sam zespół, który pojawił się za pierwszym razem. Pomimo tego, iż lekarz na karcie napisał, że chłopiec symuluje, po długich protestach rodziców Pawła zabrano do szpitala, jednak niespiesznie – nie włączono sygnału aby szybciej dojechać do celu i nie tracić czasu w ulicznych korkach.

Lekarze z rybnickiego szpitala niezwłocznie sprowadzili helikopter, by Paweł mógł jak najszybciej znaleźć się w klinice w Katowicach. Tam rozpoczęła się walka z czasem, przeprowadzono natychmiast operację wymiany zastawki. Jednoznacznie stwierdzono, że przyczyną złego samopoczucia Pawła było zerwanie drenu i ucisk płynu mózgowo-rdzeniowego na czaszkę.

Po kilkumiesięcznym pobycie na oddziale rehabilitacyjnym, rodzina zdecydowała się przenieść chłopca do prywatnego ośrodka terapeutycznego w Iławie, który zapewnia profesjonalną i wieloetapową rehabilitację oraz opiekę najlepszych specjalistów. Miesięczny koszt pobytu w ośrodku to ok.17 000 złotych, jednak efekty ćwiczeń są coraz bardziej widoczne.

W sierpniu 2019 roku chłopiec został zakwalifikowany do przeszczepu komórek macierzystych w Bangkoku, koszt zabiegu to ok. 150 000 złotych.